Moim zdaniem,  Recenzje

Czy ludzie naprawdę potrzebują lekcji ze sprzątania? Recenzja książki “Magia sprzątania” Marie Kondo

Dziś przychodzę do Was po lekturze dość ciekawej, a zarazem kontrowersyjnej książki o japońskiej sztuce porządkowania i organizacji.

„Magia sprzątania” – bo tak brzmi tytuł książki jest ciekawą pozycją. Od zawsze w moim rodzinnym domu rządziło zbieractwo. Mama, tata kochają to robić – bo przecież każda rzecz się przyda 🙂 Ja od gimnazjum walczę z podświadomie zaszczepionym impulsem zbieracza. Ze względów czysto praktycznych wypracowało to we mnie poczucie perfekcjonizmu. Zawsze dążyłam do posprzątania całego domu do perfekcji. Nie byłam świadoma, jak bardzo źle to robię.


Nie posprzątasz, jeśli nie nauczysz się, jak to robić.


W dzisiejszych czasach istnieje przeświadczenie, że każdy potrafi sprzątać. Według ludzi wystarczą chęci i samozaparcie, a dom będzie lśnił i wyglądał jak z magazynu. Nic bardziej mylnego. Jeżeli nie nauczymy się skutecznie sprzątać do końca życia będziemy popełniać te same błędy i sprzątanie będzie sprawiać nam wiecznie problem. Ale…ale… żeby nie być tak pesymistycznym – sprzątania można, się nauczyć 🙂

Marie Kondo, autorka książki, jest czołową japońską ekspertką od sprzątania. Pasjonuje się tym od dziecka. Jak sama opisuje, gdy inne dzieci między lekcjami szły się bawić, ona wymykała się do klasy i porządkowała szafki. Próbowała znaleźć skuteczny sposób ma sprzątanie. Jak wspomina, każdy z nam jest samoukiem w kwestii sprzątania. Obecnie ma 33 lata i wiele sukcesów na koncie. Sukcesy te związane są właśnie ze sprzątaniem. W wieku 19 lat założyła swoją firmę. Jej książki na temat sprzątania sprzedały się w ponad 5 milionach egzemplarzy. Marie prowadzi również szkolenia na temat skutecznego sprzątania, ale żeby się na nie dostać trzeba czekać w kilkumiesięcznej kolejce oczekujących.


Posprzątaj raz, a dobrze!


Marie zachęca do sprzątnięcia całego domu na raz. Uważa, że codzienne porządkowanie po trochu spowoduje, że będziemy robić to bez końca. Autorka uczy, że jedynie jednorazowe, ale gruntowne porządki sprawą, że dom będzie na prawdę wysprzątany, a stosując jej metodę, bałagan nigdy nie powróci. Głównym założeniem metody KonMari jest “Pozbycie się namiaru rzeczy w krótkim czasie”. Podobno daje to motywację do utrzymania porządku już na zawsze i zmiany swojego życia. Nie uważacie, ze ciekawie to brzmi? Byłoby na prawdę fajnie, gdyby po wysprzątaniu domu całe nasze życie zaczęło się super układać, co nie?


Sortuj, kierując się kategoriami przedmiotu, a nie jego lokalizacją


Bałaganiarstwa się nie dziedziczy. Nie jest ono również związane z brakiem czasu. Bałagan tworzą ludzie. My sami. Powiedz mi jak często wracając zmęczona po pracy zostawisz klucze na stole, zamiast w koszyczku na przedpokoju? Następnego dnia śpiesząc się do pracy biegasz po domu, szukając ich bo ktoś przełożył je na regał. Bałaganiarstwo wynika z nadmiaru rzeczy. Większość ludzi, przynajmniej w moim otoczeniu, sprząta według lokalizacji – każdy pokój z osobna (pierw salon, przedpokój, potem kuchnia, łazienka i sypialnia). Przez to nie wiemy dokładnie ile rzeczy posiadamy i gdzie dokładnie jest ich miejsce. Marie Kondo zaleca sprzątanie według kategorii – znosimy wszystkie przedmioty z jednej kategorii w jedno miejsce i układamy je na podłodze. Dopiero wtedy widzimy, ile na prawdę mamy rzeczy. Może się wtedy pojawić pytanie – czy rzeczywiście są nam one potrzebne? Ostatnio uświadomiłam sobie, że moja szafa jest pełna rzeczy, które nosiłam jako nastolatka, a danej chwili wyrosłam z nich i nie czuje się w nich komfortowo. Miałam z 20 spódnic w tym samym kroju, tylko o różnym wzorze i kolorze…


Porządkowanie, to dialog z samym sobą


Czy kiedykolwiek zastanawiałeś się na jakiej podstawie dokonywać wyboru, czy coś wyrzucić czy zostawić? Zazwyczaj wyrzucamy rzeczy, które się zepsuły, straciły termin ważności itp. Kondo proponuje inną metodą. Zachęca do dialogu z samym sobą i do pozostawienia tylko tych rzeczy, które sprawiają nam radość. Wszystkie pozostałe powinniśmy wyrzucić. Ciekawa teoria prawda? Czy kiedykolwiek patrzyliście do swojej szafy i widzieliście tam ten brzydki płaszcz od cioci, który przyprawia Was o dreszcze? Kondo zalecałaby pozbycie się jego. Według niej istotne znaczenie ma również to, od której kategorii zaczynamy sprzątanie. Na sam początek idę rzeczy, które najłatwiej się wyrzuca – ubrania. Dalej idąc książki, papiery, komono (różne rzeczy tj. płyty, artykułu jednorazowego użytku itp.), pamiątki i rzeczy o wartości sentymentalnej. Zaczynając od rzeczy łatwiejszych do wyrzucenia, pozostawiając rzeczy trudniejsze na koniec, stopniowo, krok po kroku, rozwija się w nas umiejętność podejmowania decyzji w kwestii tego, co zostawiamy, a co wyrzucamy.


Doceń, to co masz


Jedną z bardziej kontrowersyjnych według mnie rzeczy w tej książce jest dziękowanie każdej naszej rzeczy, dzięki której miło spędziliśmy czas. Podczas wyrzucania – dziękujemy rzeczom, że były z nami, okrywały nasze ciało, uświadomiły nas, że ten styl nam nie pasuje. Podczas dnia – towarzyszyły nam dzielnie nosząc nasze rzeczy, dając ciepło itd. Jest do dość dziwnie, ale może to kwestia kultury? Sama nie wiem.

Żeby nie poprzestawać na laurach są też pewne kwestie w książce, z którymi się nie zgodzę. Nie podoba mi się wyrzucanie zdjęć i niektórych książek. Zdjęcia mają dla mnie bardzo dużą wartość sentymentalną. Według autorki powinniśmy żyć tu i teraz. Miłe rzeczy z przeszłości pozostaną z nami w naszej pamięci, a do zdjęć nigdy nie zajrzymy. Dziwne, bo regularnie co jakiś czas zdarza mi się wracać do pięknych lat młodości, oglądając albumy ze zdjęciami, które trzymam w pokoju. Może jestem wyjątkiem?

Podsumowując metoda ta wydaje się być sensownie opracowana. Szczególnie podoba mi się sposób układania ciuchów pionowo (choć wiem, że nie w każdym domu się on sprawdzi, bo większość ludzi ma półki zamiast szuflad). Bardzo dobrze przemyślane jest również sprzątanie według kategorii, a nie lokalizacji. Myślę, że książkę warto przeczytać. Nie warto brać jednak wszystkiego co jest w środku dosłownie, ze względu na to, że jest to przygotowane na potrzeby japońskich mieszkań, które są dużo mniejsze od naszych europejskich. Jednak można znaleźć w niej coś dla siebie, co zapali nam zielone światło w stronę pięknego domu.



A Wy czytaliście może tę książkę? Jakie są wasze wrażenia?

Zobacz również tą recenzję:

Zmień swoje życie ulegając magii porządkowania w praktyce! Recenzja książki “Tokimeki” Marie Kondo

Zakręcona absolwentka studiów informatycznych. Na co dzień zajmuję się domem i swoim niesfornym wiecznym psim nastolatkiem. W wolnym czasie testuje kosmetyki, bloguję i spełniam swoje marzenia. Na blogu chciałabym przedstawić Wam mój sposób patrzenia na świat i zdrowie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *